Zadłużenie gminy bardzo utrudnia pracę – ale nie czyni jej niemożliwą

Rozmowa z WIESŁAWEM STALMACHIEM, wójtem gminy Wiśniowa.

- W tym roku dwukrotnie rozmawialiśmy na temat gminnego budżetu i ograniczeń wynikających z wysokiego poziomu zadłużenia gminy. Jak ta sytuacja kształtuje się na koniec roku?

Przez ostatnie 10 lat Gmina Wiśniowa była zadłużana lawinowo. W 2011 rok Gmina wchodziła z zadłużeniem w wysokości prawie 13 mln zł, przy jej średnim rocznym budżecie w wysokości ok. 20 mln zł. Stosunek zadłużenia kształtował się więc tak, jakby na przykład ktoś rocznie zarabiał 20 tys. zł, a długu miał 13 tys. zł. W skali procentowej dawało to 62,39 % zadłużenia w stosunku do dochodu. Był więc przekroczony ustawowy próg maksymalnego dopuszczalnego zadłużenia gmin, który w myśl ustawy o finansach publicznych wynosi 60 %. Ten próg został wymyślony po to, aby zapobiegać takim sytuacjom, że gminy nie będzie stać na wypłaty dla pracowników i nauczycieli, zapłacenie faktur itd. Zapobiega to po prostu utracie przez gminy płynności finansowej. Poprzednie władze gminy nie odpowiadały za przekroczenie tego progu, bowiem wynikał on z nie uregulowania zobowiązań należnych Gminie. Niemniej problem pozostał. Problem polega na tym, że przy takim zadłużeniu nie można już Gminy zadłużyć bardziej, w „razie czego” nie można już wziąć kolejnego kredytu. Banki po prostu nam nie dadzą kredytu, który spowodowałby przekroczenie 60 % zadłużenia. Gospodarka finansowa Gminy musi być już prowadzona w sposób bardzo zrównoważony, przemyślany i racjonalny. Musimy liczyć każdą złotówkę. To tak, jakbyśmy w domu chcieli kupić na raty np. telewizor, ale sklep po sprawdzeniu naszej sytuacji finansowej, odmawia nam takiego zakupu. Mówiono, że zadłużano Gminę, bo prowadzono inwestycje. Ale czy to oznacza, że skoro w tym roku nie mogliśmy się już bardziej zadłużać, to nie wykonywaliśmy żadnych inwestycji? Wcale nie – takie zadłużenie bardzo utrudnia pracę, ale przynajmniej dla mnie nie czyni jej niemożliwą. Jest to sytuacja trudna dla Gminy i mieszkańców, ale przy racjonalnym rządzeniu nawet w takiej sytuacji da się prowadzić inwestycje i realizować normalne zadania Gminy. O wiele łatwiej rządziło się Gminą do tej pory, ale obecnie też można prowadzić inwestycje, choć jest to o wiele trudniejsze. Tak więc w 2011 r. nie dość, że oddłużyliśmy Gminę o ok. 2 %, to mimo tego wykonaliśmy szereg inwestycji, o których powiem za chwilę. Wg ostatnich danych na koniec 2011 r. zadłużenie Gminy winno wynieść ok. 60 %.

- Mijający rok był rokiem kryzysu gospodarczego. W jaki sposób był on widoczny w funkcjonowaniu gminy?

Moim zdaniem obecnie na świecie jest kilka sytuacji kryzysowych. Po pierwsze jest to światowy kryzys wywołany krachem bankowym w USA, ale on Polski prawie nie dosięgnął, bowiem mieliśmy inny system kredytowania. Po drugie znany jest europejski kryzys dotyczący państw strefy Euro jak Grecji, Włoch i Hiszpanii, ale też nie jesteśmy w tej strefie i jeszcze nasze państwo nie odczuło jego skutków. Natomiast w Polsce od kilku lat mamy nie kryzys, ale „dziurę budżetową”, do spowodowania której żadna opcja polityczna nie chce się do dziś przyznać. Przez to dziś nie ma pieniędzy na etaty, na podwyżki, na emerytury itd. Ponadto Polska jako państwo ma ogromny dług zewnętrzny w wysokości ok. 250 miliardów dolarów. Dla przypomnienia na początku lat 90-tych wynosił on nie całe 50 miliardów. Zadłużenie kraju ciągle rośnie i zbliża się do 55 % PKB, co jest taką samą granicą jak dla gmin 60 %. Stąd ten zegar Balcerowicza w Warszawie, który ma ostrzegać Polaków, w jakim kierunku zmierza nasze państwo.
Taka sytuacja państwa ma oczywiście także negatywny wpływ na sytuację gmin. Po pierwsze rząd daje samorządom coraz więcej zadań, a nie przeznacza na to żadnych środków od siebie. Zmniejszają się zasoby finansowe ministrów i wojewodów. Odczuliśmy to dotkliwie w tym roku, kiedy obcięto budżet Ministerstwa Pracy. Od razu mieliśmy mniej staży, prac interwencyjnych i środków na inne formy walki z bezrobociem. Cały czas w moim odczuciu zwiększa się bezrobocie. Coraz więcej osób pyta o pracę. Jeżeli dawniej wojewodowie i ministrowie mieli pewne rezerwy finansowe, to obecnie są one bardzo uszczuplone. Dawniej mógłbym jechać czy to do wojewody czy danego ministra, ale obecnie oni sami nie mają środków. Stąd trzeba jasno powiedzieć, że zła sytuacja finansowa kraju bezpośrednio niesie negatywne skutki finansowe dla gmin, w tym niestety także dla naszej. Wszystkim niestety nam przyszło żyć w tak ciężkich czasach, które jeszcze nie wiadomo jak się zakończą w Europie i na świecie.

- Jakie inwestycje udało się zamknąć w mijającym roku?

Jak wspomniałem mimo rozpoczęcia procesu oddłużania Gminy udało się nam wykonać wiele inwestycji. Przede wszystkim wybudowaliśmy w Wiśniowej kompleks boisk sportowych w ramach programu „Moje boisko – Orlik 2012” o wartości nieco ponad 1 mln zł, gdzie 80 % kosztów otrzymaliśmy ze środków zewnętrznych, wykonaliśmy ocieplenie szkoły w Wiśniowej o wartości prawie 500 tys. zł, z czego prawie 260 tys. zł otrzymaliśmy z NFOŚ w postaci częściowo umarzalnej pożyczki, w dwóch etapach wyremontowaliśmy drogę do Lipnika „koło Kuchty” o łącznej wartości ponad 380 tys. zł, z czego 225 tys. zł mieliśmy środków zewnętrznych, przeprowadziliśmy remont drogi gminnej w Lipniku „Na Kątach”, na co wydaliśmy ok. 165 tys. zł, a suma ta prawie wyłącznie pochodziła ze środków zewnętrznych (160 tys. zł). Dokończyliśmy budowę chodników w Wierzbanowej i Poznachowicach Dolnych wraz z zatoczką autobusową o łącznej wartości ok. 340 tys. zł, gdzie uzyskaliśmy na to z zewnątrz prawie 200 tys. zł. Kontynuowaliśmy budowę kanalizacji na Węglówce, na co wydaliśmy prawie 280 tys. zł. Dokończyliśmy z udziałem mieszkańców parking przy cmentarzu w Węglówce. Odnowiliśmy remizę OSP w Kobielniku. Wyremontowaliśmy wewnątrz „stary” ośrodek zdrowia w Wiśniowej. Wykonaliśmy pierwszy etap budowy chodnika w Lipniku. Utwardziliśmy plac przy Wiejskim Domu Kultury w Glichowie. Rozpoczęliśmy remont nawierzchni przy przedszkolu w Wierzbanowej. Wykonaliśmy jeszcze o wiele więcej drobniejszych zadań inwestycyjnych. Łącznie było ich ok. 30. Nie można więc powiedzieć, że w Gminie się nic nie robi, bo jest zadłużenie. Wręcz przeciwnie, gospodaruje się bardzo oszczędnie, ale skutecznie.

- Podliczmy koszty. Ile gmina wydała w tym roku na inwestycje? Jaki był udział w tych środkach funduszy zewnętrznych?

Łącznie w 2011 r. Gmina Wiśniowa wg naszych ostatnich obliczeń na inwestycje wydała 3.075.339,61 zł, z czego 1.682.814,83 zł było środkami zewnętrznymi. Pozyskaliśmy zatem ponad 50 % środków ze źródeł zewnętrznych. Trzeba więc powiedzieć, że przy naszym zadłużeniu i problemem z finansami państwa ten wynik jest imponujący. Pokazaliśmy, że można Gminy nie zadłużać i inwestować.

- Jakie wyzwania inwestycyjne stawia sobie samorząd w nowym roku? Co znalazło się w projektowanym budżecie?

W projekcie budżetu na 2012 r. zaplanowano trzy podstawowe inwestycje. Przede wszystkim planowane jest odnowienie centrum wsi Lipnik, czyli wykonanie parkingów wraz z infrastrukturą. Łączna wartość tej inwestycji ma wynieść prawie 1,1 mln zł. Na ten cel mamy otrzymać 500 tys. zł z PROW-u. Planujemy też wykonać remont elewacji budynku remizy OSP w Lipniku, co może nas kosztować ok. 50-70 tys. zł. Chcemy dokończyć budowę chodnika w Lipniku „Na Kątach”, gdzie jego łączna wartość winna wynieść ok. 500 tys. zł. Starostwo winno partycypować w tych kosztach w wysokości 50 %. Równocześnie chcielibyśmy rozbudować planowaną od dawna sieć wodociągową i kanalizacyjną w rejonie zalewu w Wiśniowej. Pozwolenie na budowę mamy od dawna i jeżeli tego nie wykonamy w 2012 r. to nam przepadnie. Bez tej sieci nie możliwe jest zbudowanie zaplecza sanitarnego przy zalewie. Poprzednie władze zobowiązały się ją wybudować i nie dotrzymanie tej umowy było jedną z przyczyn zerwania przez przedsiębiorców umowy użyczenia zalewu.
Jak więc widać zasadnicza część środków inwestycyjnych przeznaczonych na 2012 r. byłaby lokowana w Lipniku. Pozostałe miejscowości także mają wiele potrzeb. W kolejnych latach takimi najpilniejszymi potrzebami byłyby m. in. budowa mostu „Na Szczałbę” w Węglówce, budowa „Orlika” lub innego podobnego boiska sportowego w Węglówce, placu zabaw w Węglówce oraz rozbudowa remizy OSP w Wierzbanowej.

- Lwią część gminnych budżetów pochłania oświata. Jak sobie radzi z tą kwestią gmina Wiśniowa?

System finansowania oświaty jest niekorzystny dla gmin. Gminy otrzymują tzw. subwencję na utrzymanie szkół podstawowych i gimnazjów. Subwencja ta jest jednak nie wystarczająca, zwłaszcza przy niżu demograficznym i zwłaszcza w przypadku małych szkół. My o tym wiemy, że subwencji nie wystarcza nam na utrzymanie ZPO w Kobielniku i w Glichowie. Nikt jednak nie chce likwidować tych placówek, bo działają one bardzo prężnie. Na przedszkola nie dostajemy żadnych środków zewnętrznych. Są wyłącznie na naszym utrzymaniu. Stworzono system, który ma sprzyjać prywatyzacji przedszkoli, co już robi wiele gmin. My jednak póki tylko będziemy mogli, to chcemy utrzymać wszystkie szkoły i przedszkola mając nadzieję, że może po jakimś czasie zmienią się przepisy i dopłaty do oświaty będą adekwatne do kosztów utrzymania szkół i przedszkoli.

- Co spowodowało, że zdecydował się Pan wystartować w wyborach parlamentarnych?

Było to wypełnienie pewnych zobowiązań wobec PSL-u, którego jestem członkiem. Osobiście uważałem, że powinienem się zajmować tylko gminą i póki jestem wójtem, to nie startować w wyborach. Władze PSL-u uważały jednak inaczej. Myślę, że jednak godnie reprezentowałem naszą Gminę w tych wyborach i w skali powiatu mój wynik nie była taki zły. W samej gminie Wiśniowa PSL uzyskał 17 %, co jest wynikiem znacznie wyższym od średniej w województwie. Przede wszystkim jednak wynik wyborczy był odzwierciedleniem sytuacji PSL w naszym regionie. Na razie PSL nie może liczyć na takie poparcie, aby miało własnego posła. Wg mnie PSL wymaga gruntownych reform i to od samej góry na sam dół. Winno stać się ugrupowaniem, które reprezentowałoby faktycznie interesy wszystkich mieszkańców wsi, byłoby bardziej radykalne, nie wstydziło się swoich chrześcijańskich korzeni i pokazało się, że jest zdecydowanie przeciwko korupcji i innym patologiom społecznym. Wtedy może PSL i z naszego regionu będzie miało przedstawicieli w Sejmie.

- Z jakimi problemami boryka się Gmina prócz finansowych?

Zadłużenie jest poważnym problemem. Mnie nie przekonują tłumaczenia, że zadłużanie było konieczne bo robiło się inwestycje. Poprzez zadłużenie ten koszt inwestycji jest o wiele wyższy niż się nam wydaje. Trzeba pamiętać, że kredyty zwykle zaciągano na 10 lat. Będziemy je spłacać do 2021 r. Samych odsetek rocznie płacimy po 400 – 500 tys. zł. Prócz tego spłacamy po kilka milionów rat kredytów. W 2011 r. spłaciliśmy prawie 3 mln. zł. Pomyślmy zatem ile jeszcze moglibyśmy w 2011 r. zrobić, gdybyśmy mieli te dodatkowe ok. 3,5 mln zł, które musieliśmy wydać na obsługę zadłużenia.
W Gminie jest jednak o wiele więcej zastarzałych problemów. Mamy bardzo dużo takich dróg, których stan prawny nie jest uregulowany. Mamy do wykonania takie podstawowe inwestycje jak kanalizacje pozostałych miejscowości, wodociągi i dalszą poprawę sieci dróg.
Są to inwestycje kosztowne i na razie naprawdę nie wiemy jeszcze skąd na to wziąć środki.
Prócz tego są pewne problemy natury społecznej. Takim przykładem może być sprawa wodociągu w Lipniku. On już jest wybudowany od kilkunastu lat. Ciągle rodzi jednak konflikty między mieszkańcami. Jedni drugim robią na złość. Niekiedy dochodzi do zakręcania wody lub do jej spuszczania. Taką sytuacje mieliśmy w listopadzie, gdzie nie mogliśmy opanować uchodzenia wody. Sprawę przekazaliśmy do organów ścigania. Niektórzy próbują mnie wmanewrować w sprawę wodociągu, gdzie ja nie miałem nic wspólnego z jego budową. Ja jestem za utrzymaniem tego wodociągu i za tym, aby wszyscy mieszkańcy mogli z niego korzystać, oczywiście odpłatnie, bo Gmina ponosi koszty eksploatacji wodociągu. Równocześnie niektórzy mieszkańcy dalej nie pogodzili się w wynikiem wyborów sprzed roku. Mają do mnie nieuzasadnione uprzedzenia i na forum internetowym wypisują różne obelgi i pomówienia. O ich poziomie świadczy to, że boją się ujawnić swoje nazwiska i kryją się za internetową anonimowością.

Natomiast takim moim osobistym problemem jest to, że nie zdążyłem w 2011 r. odwiedzić wszystkich mieszkańców w ich domach, co zapowiadałem przed wyborami. Za pomoc w tej ciężkiej pracy wszystkim ludziom dobrej woli serdecznie dziękuję. Do tych, którzy przeszkadzali apeluję, żeby zmienili swoje podejście bo działają na szkodę nie tyle mnie, co przede wszystkim na szkodę Gminy. Myślę, że dla wszystkich mieszkańców dobro Gminy winno być najważniejsze.

Wprowadził Pawel Tomera, 2011-12-22





[Powrót] [Drukuj]




Aktualności
Ogłoszenia i komunikaty

do góry





Copyright © 2007 Urząd Gminy Wiśniowa, wszelkie prawa zastrzeżone.