|
Samorząd budowało wiele bezimiennych osób - Początki samorządności we wspomnieniach Jana Bajera, przewodniczącego Rady Gminy Wiśniowa pierwszej kadencji.
Historia Polski naznaczona jest wieloma rocznicami. Jedne z nich, jak rozbiory czy tłumione powstania, mają charakter tragiczny, inne jaśnieją blaskiem, by wymienić uchwalenie konstytucji, odzyskanie niepodległości, zwycięstwo nad bolszewikami w 1920 roku (Cud nad Wisłą), powołanie „Solidarności”, wybór Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, a wreszcie odrzucenie systemu komunistycznego. W tym roku przypada 20- lecie pierwszych, pełnych, demokratycznych wyborów do wszystkich szczebli samorządu. Reforma z maja 1990 roku była jedyną w pełni udaną reformą III Rzeczpospolitej.
Powstaje pytanie, czy droga do jej realizacji biegła wyłącznie w wielkich miastach i realizowana była przez ludzi z pierwszych stron gazet?

Proces ten był wspierany przez rzesze bezimiennych osób, mobilizowanych przez „Solidarność”, która zachęcała do aktywnego uczestnictwa i zaangażowania w przygotowanie zbliżających się wyborów. Duży wpływ na zaistniałe przemiany miał także wybór papieża Polaka oraz pielgrzymka Jana Pawła do Polski. To ożywiło ducha i pobudziło ludzi do działania.
Wprowadzenie przez generała Jaruzelskiego stanu wojennego oraz jego ofiary przetrąciły kręgosłup społeczeństwa, ale nie zabiły w nim ducha. Ludzie solidarnie zaczęli tworzyć nieformalne grupy przy kościołach, organizowali pomoc, zajmowali się kolportażem prasy. Tak było i u nas. Dzięki proboszczowi Lucjanowi Łukasiewiczowi, wikariuszowi Wiesławowi Nowakowi, a później proposzczowi księdzu Franciszkowi Juhasowi w Wiśniowej mogli się spotykać ludzie „Solidarności” i ich sympatycy. Kiedy zaistniała możliwość jawnego działania, w Wiśniowej powstał Gminny Komitet Obywatelski „Solidarność”. Mający kontakty z Nową Hutą Józef Dudek zaprosił do nas Jacka Korbasa, który przekazał nam cele działania K.O .„Solidarności”.
Przed wyborami
Pod koniec kwietnia 1989 roku zebrało się 10 osób, które już do tej pory wykazywały się zaangażowaniem, pojawiły się także nowe osoby ze wszystkich wsi gminy.Byli to mieszkańcy szanowani, cieszący się dobrą opinią, tacy, którzy często do tej pory nie uczestniczyli w działalności obywatelskiej. 4. maja odbyło się zebranie założycielskie, wzięło w nim udział 20 osób z 7 wsi gminy.

W ciągu miesiąca nowa organizacja musiała zająć się akcją propagandową przed zbliżającymi się wyborami i odpowiednim ich przygotowaniem. Doświadczenie 1987 roku nauczyło nas, że wyniki, dotyczące np. frekwencji, mogą być fałszowane, potrzebowaliśmy więc mężów zaufania i członkow komisji. Przed tymi wyborami, jak w latach poprzednich, niszczono plakaty, pałowano młodych chłopców, którzy je rozwieszali. Mimo to udały się wybory 4 czerwca 1989 roku do Sejmu i Senatu, później 27 maja 1990 roku po raz pierwszy do Rady Gminy.
Jako przewodniczący Komitetu Obywatelskiego otrzymałem upoważnienie do kontaktów z posłami, senatorami, organizacjami społecznymi, Radą Gminy. Z tym upoważnieniem Gminny Komitet Obywatelski mógł dalej funkcjonować.
Opracowaliśmy raport o stanie gminy, założenia jej rozwoju, organizowaliśmy spotkania, uczestniczyliśmy sesjach Rady Gminy, opiniowaliśmy budżet i plan zagospodarowania gminy. Te zadania udawało się realizować dzięki życzliwości Antoniego Dybła, ówczesnego przewodniczącego Rady oraz Stanisławie Ulman, sekretarz Urzędu Gminy. W organizacji zebrań i dyżurów pomagali nam Józef Irzyk i Stanisław Bogacz z Solidarności Rolników Indywidualnych z Lipnika, Genowefa Leszczyńska i Małgorzata Leszczyńska z Węglówki, Władysław Kowal z Poznachowic Dolnych, Józef Leśniak z Glichowa, Marcin Bardel z Kobielnika, Stanisław Dominik, Józef Dudek, Andrzej Woźniczka, Jan Szczepanik z Wiśniowej i Kazimierz Tokarz z Wierzbanowej.
Działały dwie sekcje: interwencyjno - gospodarcza i informacyjno - propagandowa. W tę drugą zaangażowani byli głównie młodzi ludzie - zajmowali się kolportażem prasy solidarnościowej i literatury drugiego obiegu. Często jeździli do Krakowa, zakładali w działalność sekcji własne pieniądze. Trzeba tu wspomnieć Stanisława Bajera, Zbigniewa Burkata, Małgorzatę Leszczyńską, Barbarę Polak, Józefa Koniecznego. Gminny Komitet Solidarności popierali też członkowie wspierający, starsi, szanowani rolnicy: Józef Murzyn, Stanisław Chrast, Jan Łabędź, Andrzej Bajer, Bronisław Konieczny. Organizowaliśmy spotkania w innych gminach, pracowaliśmy nad listami kandydatów, ulotkami, przygotowywaliśmy się do wyborów. Zapowiadała się ostra walka w wyborach 27 maja 1990 roku.
Radość z wolności i nowe wyzwania
Po wyborach w radzie znalazło się 9 na 18 kandydatów z listy Komitetu Obywatelskiego. Uchwaliliśmy najniższe diety, pensja wójta Zębali była na naprawdę średnim poziomie, przewodniczący Rady Gminy swoja dietę oddał na fundusz szkolny. Opracowywaliśmy wtedy nowe regulaminy dla Zarządu i Rady, powstawały statuty sołectw.
Najważniejsze zadania tamtych czasów to, oczywiście, oświata, którą teraz przejął samorząd, ale także kwestia dróg, gospodarki komulanej i mienia gminnego. Powołano wtedy spółkę komunalną. Próbowaliśmy ratować majątek po Kółku Rolniczymi Gminnej Spółdzielni. Jej prezesowi - Stanisławowi Kusowi zawdzięczamy to, że majątek nie zawłaszczyły inne spółki.
Tym przemianom towarzyszyła radość z wolności, możliwości organizowania samorządności. Ale był to tez czas ogromnej prywaty i cwaniactwa, przejmowania majątków, aktywności agentury, która była też, niestety, w strukturach „Solidarności”. Ludzie wciąż ginęli w tajemniczych okolicznościach.
W Radzie Gminy panowały różnice ideowe, ale współpraca była dobra. Szkoda, że w tamtym czasie tak wielu wartościowych ludzi wyemigrowało, mogliby przysłużyć się naszej gminie. Boli to, że zapomina się o nich. Z kolei cieszy fakt, że Wiśniowa, tak doświadczona przez Niemców, nie zapomina o losie Polaków na wschodzie. Władze Wiśniowej sprowadziły do nas rodzinę Obuchowicz z Kazachstanu.
Aktualne wydarzenia skłaniają do refleksji - musimy wracać do źródeł „Solidarności”, organizować się na wzór komitetów obywatelskich, patrzeć władzy na ręce.
Przedsiębiorczość procentuje
Dziś cieszą nowe inwestycje: budowa obserwatorium, zbiornika rekreacyjnego, kanalizacji. To wynik przedsiębiorczości i konstruktywnej polityki obecnego wójta. Smuci natomiast brak remontu pewnego odcinka drogi i zaśmiecania rzek i potoków. Cieszy działalność pani Kazimiery Polak, organizowane przez nią przeglądy, konkursy palm, ale smuci brak Teatru Żywego Słowa, który pozwalał na chwile refleksji nad naszymi losami. Jestem zaszczycony, że mogłem pracować ze Stanisławem Piechowiczem, który napisał „historię gminy”. Cieszę się, że pod parkanem kościoła w Wiśniowej nie stoi już pan z pozornie smutną twarzą i nie zapisuje treści kazań, że milicja nie zatrzymuje wracającego z kościoła mojego sąsiada, a za brak dowodu osobistego nikt nie zostaje ukarany mandatem, że nikt nie wezwie mnie już na rozmowę i nie będzie wypytywał, z kim się spotykałem.
Miałem szczęście i zaszczyt współpracować z Teresą Jedynaką, Marią Miłek, Stanisławem Nowackim, panią dyrektor Niżnik z Lubnia, Ignacym Paniakiem, którego poznałem podczas tworzenia struktur powiatu. Dziękuję Elżbiecie Koniecznej i „8 Wspaniałym”, którzy pamiętają o nauczycielach swoich rodziców. Dziękuję mecenasowi i redaktorowi Stanisławowi Michalikowi, kronikarzowi historii parafii i gminy Wiśniowa - wydarzeń z przeszłości, z czasów okupacji, okresu Rzeczpospolitej Raciechowickiej, dwudziestolecia III RP. Na łamach prasy lokalnej i ogólnopolskiej przybliżał sylwetki Polaków z Małopolski i Podhala. To ważny wkład w kulturotwórczą rolę prasy. Lista osób jest długa.
Nie umiem odpowiedzieć dziś na pytania moich młodszych kolegów, dlaczego są traktowani w pracy jak przedmioty, nie mają praw, mało zarabiają, pracują więcej niż 8 godzin. Dlaczego na szczytach władzy zasiada dziś tyle nieskutecznych osób? Chciałbym, by podjęte zostały działania mające na celu przeciwdziałanie degradacji młodzieży, która nie pracuje i każdy dzień zaczyna i kończy na piwie. Chciałbym, by w naszej gminie uroczyście obchodzone były ważne rocznice, by organizowano uroczyste sesje Rady Gminy z udziałem mieszkańców.
Tekst: Goniec Myślenicki nr 5 (37), maj 2010
Wprowadził Paweł Tomera, 2010-05-31

|
|
|