Godnymi świętami albo Godami lud dawniej określał czas Świąt Bożego Narodzenia trwający tradycyjnie od Wigilii do Trzech Króli. Zarówno dawniej jak i współcześnie nieodłącznym elementem tych dni pozostaje kolędowanie. W kulturze ludowej spotykamy wiele form kolędowania. Jedną z nich jest chodzenie z szopką. Ta nadzwyczaj barwna forma kolędowania wywodzi się z tradycji jasełek.

Średniowieczne jasełka wystawiano w kościołach. Na tle krajobrazu umieszczano stajenkę betlejemską, w której znajdowały się figurki Dzieciątka, Matki Boskiej, św. Józefa a także pasterzy ze zwierzętami i postacie Trzech Króli składających dary. W Polsce pierwsze przedstawienia jasełkowe pojawiły się w kościołach przyklasztornych. Jedne z piękniejszych jasełek wystawiali franciszkanie. Z upływem czasu orszak osób towarzyszących Świętej Rodzinie powiększał się o inne postacie - powiedzielibyśmy - z życia codziennego, a więc dostojnych szlachciców, rycerzy, Żydów-handlarzy, żandarmów i Cyganów. Dla uatrakcyjnienia jasełek zaczęto też wprowadzać figury ruchome i - jak pisze kronikarz z XVIII wieku - "braciszkowie zakonni lub inni posługacze klasztorni rozmaite figle nimi wyrabiali". Wkrótce jasełka przybrały formę ludowego teatru satyrycznego. Zamiast skupienia i powagi wprowadzały do kościołów śmiech i zabawę. Nic dziwnego, że władze zakazały tak urządzanych przedstawień jasełkowych w świątyniach. Lud jednakże polubił tę formę zabawy, jasełka nie przestały istnieć, znalazły sobie miejsce wprost na ulicy pośród ludzi.

Przybrały kształt szopki, przerodziły się w teatr towarzyszący Świętu Bożego Narodzenia. Bujnie rozwinęły się nie tylko w miastach, ale i na prowincji, stały się widowiskiem i jedną z najciekawszych form kolędowania, co jest specyficzne dla polskiej kultury.

Zespół szopkarski składał się z kilku osób, jedni poruszali lalkami i śpiewali teksty, inni wtórowali na instrumentach muzycznych, najczęściej skrzypcach, harmonii, basach i trąbce. Kolędników nagradzano pieniędzmi, dobrym jadłem i napitkiem. Stanowiło to dochodowy interes, zwłaszcza gdy zespół szopkarzy był znany z poprzednich lat, a do tego posiadał okazałą szopkę. Między grupami kolędników wytwarzał się rodzaj rywalizacji i niejednokrotnie dochodziło do potyczek. Wtedy w pierwszej kolejności chroniono szopkę, bo zniszczenie najważniejszego rekwizytu oznaczało wykluczenie z interesu.

Wiejskie zespoły kolędnicze posługiwały się skromnymi szopkami, przypominającymi stajenkę nakrytą spadzistym dachem ze słomy, niekiedy dla fasonu zwieńczone wieżyczkami z chorągiewkami. Żłobek z figurką Dzieciątka oraz inne postacie związane z Bożym Narodzeniem schowane byty głębiej i pozostawały nieruchome. Na pierwszym planie umieszczona była scena, gdzie harcowały ruchome lalki. Na lalkach-bohaterach widowiska szopkowego skupiała się cała uwaga obserwatorów. Nic dziwnego, że lalki przedstawiające śmierć, diabła, czy króla Heroda wykonane były z większą starannością. To one miały bezpośrednio budzić uczucie grozy, bądź rozbawienia. Praktycznie każdy zespół przedstawiał własną wersję przedstawienia szopkowego. Wierszowane oracje i śpiewy winszowały zdrowia i urodzaju, przeplatane byty z treściami ewangelicznymi, przypominały między innymi o królu Herodzie, jego zbrodni i srogiej karze wymierzonej mu wespół przez śmierć i diabła.

Pod koniec XIX wieku niepowtarzalny nastrój Bożego Narodzenia panował w Krakowie. Tu wytworzyła się tradycja najsłynniejszej polskiej szopki - szopki krakowskiej. Było w zwyczaju, że na rynku pomiędzy ulicą Floriańską a Świętego Jana stawało obok siebie kilka zespołów szopkarskich, między innymi z Grzegórzek, Dębnik, Krowodrzy i Zwierzyńca. Zespoły kolędnicze rywalizowały o to, aby własna szopka zwracała uwagę większym kunsztem wykonania i pomysłowością.

Na początku XX wieku szopka krakowska przybrała kształt rozbudowanej konstrukcji, wzorowanej na zabytkowej architekturze miasta. Twórcami tych szopek byli najczęściej murarze z przedmieść Krakowa. W sezonie zimowym, kiedy ustawały prace murarskie, mieli sporo czasu, aby dobrze przygotować się do Świąt. Zajmowali się wyrobem małych szopek z kartonu i kolorowego papieru, masowo sprzedawanych pod Kościołem Mariackim. Były tanie i stanowiły podarunki dla dzieci. Ale prawdziwe wyzwanie stanowiło skonstruowanie okazałej szopki, niekiedy sięgającej dwóch metrów wysokości, która wzbudzi największy podziw i przyćmi urok szopki konkurentów. W krakowskim Muzeum Etnograficznym można zobaczyć liczącą ponad sto lat, najstarszą zachowaną szopkę, którą wykonał Michał Ezenekier, znany majster z Krowodrzy. Wygląda imponująco, posiada masywną drewnianą podstawę z szeroką sceną, po bokach dwie strzeliste wieże zwieńczone gotyckimi hełmami, w środku dominującą wieżę z hełmem barokowym. Całość mieni się wyklejonym papierem w kolorze srebra i złota, wielobarwnymi detalami i witrażami w oknach. Nic dziwnego, że forma szopki Ezenekiera, dopracowana w każdym szczególe, stała się wzorem dla innych. Ezenekier posiadał nie tylko najpiękniejszą szopkę z lalkami. Ceniono jego zdolności reżyserskie i osobiste walory towarzyskie. Dzięki temu to jego zespół przez szereg lat najchętniej zapraszany był na występy do krakowskich domów.

Tradycja krakowskiej szopki kukiełkowej zostaje przerwana w wyniku pierwszej wojny światowej. Wielu szopkarzy zginęło na froncie. Młodzi, których nie objął pobór do wojska, nie mogli chodzić z szopką, ponieważ władze austriackie wprowadziły zakaz tego typu zgromadzeń. Obawiano się, że charakterystyczna dla szopki satyra obyczajowa przekształci się w niemile widzianą satyrę polityczną. W latach międzywojennych rozpowszechnił się nowy zwyczaj chodzenia z szopką po kolędzie. Widywano grupki chłopców odwiedzających mieszkania; jeden z nich nosił na piersiach niewielką szopkę, a pozostali śpiewali w drzwiach popularne kolędy. Po drugiej wojnie światowej o tradycji szopki kukiełkowej przypominał w Krakowie Ferdynand Kijak-Solowski, aktor i twórca Teatru Regionalnego, organizując wielokrotnie pełne przedstawienia, dysponując do tego oryginalną szopką i lalkami.

Mając na celu ratowanie zagrożonej tradycji szopkarstwa, władze Krakowa zorganizowały doroczne konkursy na najpiękniejszą szopkę krakowską. Pierwszy konkurs odbył się w grudniu 1937 roku, na Rynku Głównym. Od tamtego czasu - z przerwą w latach wojny - w każdy pierwszy czwartek grudnia o godzinie dwunastej, twórcy szopek gromadzą się u stóp pomnika Adama Mickiewicza i prezentują swoje dzieła przechodniom, udzielają wywiadów dla radia i telewizji. Następnie zanoszą szopki na wystawę do Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, gdzie wyłaniane są te najładniejsze, a ich twórcy otrzymują nagrody. Konkurs wykreował nowy typ szopki, która przypomina kolorowy i fantastyczny pałac z baśni, ale jednocześnie wzoruje się na historycznej architekturze Krakowa, najczęściej Kościele Mariackim, Wawelu, Bramie Floriańskiej czy Sukiennicach. Warto przypomnieć, że we spółczesnym Krakowie nic tak znakomicie nie wprowadza w nastrój Bożego Narodzenia jak szopki konkursowe.

Grzegorz Graff

Źródło: Małopolski Informator Rolniczy Doradca I 2007r.





Położenie
Miejscowości
Turystyka
Parafie
Kultura
Herb, flaga
Imprezy
Fotogaleria


Przednówek
Drzewko bożonarodzeniowe
Kolędowanie z szopką
Wielkanoc
Karnawał trwa
Granice w kulturze ludowej
Grupy etnograficzne
Kapliczki i krzyże przydrożne
Znachorzy - czy dzisiaj istnieją?
Karczma roztańczona
Grupy etnograficzne - Górale
Tradycja Różańca
Dlaczego święto zmarłych?
Andrzejki
Pawie pióro u czapeczki
Żniwa i dożynki

do góry





Copyright © 2007 Urząd Gminy Wiśniowa, wszelkie prawa zastrzeżone.