W czasie, gdy ten tekst dotrze do rąk czytelników, w naszych domach stały jeszcze będą pięknie przyozdobione choinki, cieszące oczy kolorami, światełkami, kuszące dzieci zawieszonymi łakociami. Na elewacjach wielu domów i w oknach pysznić się będą girlandy gałązek ułożonych w misterne wzory i bogato oświetlonych. Włożymy w te dekoracje całą swoją pomysłowość, całe swoje poczucie piękna.

Niedługo jednak z "żywych" drzewek opadną igły, sztuczne pokryją się kurzem. Wszyscy, którzy mieli je podziwiać już to zrobili. Czas więc na pakowanie wszelkich ozdób i niech sobie spokojnie czekają do następnego roku. Po co wkładamy tyle wysiłku, tyle kosztów? Każdy odpowie, że taka jest tradycja. Robili tak nasi dziadkowie, rodzice, bo przecież przy pięknie ozdobionej choince lepiej smakują świąteczne potrawy i jakoś łatwiej śpiewa się kolędy.

Tradycja to jednak nie tylko to co powtarzamy po naszych rodzicach. To nie tylko forma. Trzeba ją napełnić treścią, by stała się prawdziwym rodzinnym dziedzictwem.

Spróbujmy więc nadać choćby odrobinę treści tej w pewnej mierze pustej, chociaż efektownej formie.

Znana dziś powszechnie choinka zaczęła wkraczać do polskiej obrzędowości dopiero z końcem XIX wieku i to najpierw do miast, a dopiero potem na wieś, ale wcześniej nie było pustki. Obrzędowość religijna takiej nie uznaje.

W porównaniu z pozostałą Polską, w Małopolsce południowej, a głównie na terenie Karpat i Pogórza (okolice Krakowa i Bochni) drzewka i gałęzie odgrywały szczególnie ważną rolę w obrzędowości Bożego Narodzenia. Wyłącznie w Małopolsce spotykamy zwyczaj wieszania drzewek szpilkowych (jodła, świerk) w izbie u powały czubkiem ku dołowi. Wyłącznie na tym terenie spotykamy w okresie Bożego Narodzenia umieszczanie gałązek, czy częściej wierzchołków drzew, na zewnątrz nad drzwiami budynków mieszkalnych i gospodarczych, a także zatykanie ich w oborniku. Podobnie jak umieszczanie wewnątrz budynków drzewka te i gałązki noszą przeważnie nazwę "podłaźnik", "podłaźniczka".

Nazwę podłażnik nosi również młody mężczyzna, przychodzący z życzeniami dla domowników o północy lub nad ranem w dniu św. Szczepana. Przynosił on ze sobą gałązkę lub drzewko i jego przyjście zapewnić miało zdrowie, szczęście i dobrobyt domowi. Przynoszona przez podłaźnika gałązka to świerk lub jodła. Jedynie na Pogórzu Wielickim używany był to tego celu dąb - odmiana, z którego liście nie opadają na zimę. Miała ona użyczać siły i zdrowia. Taką otrzymaną gałązkę zatykano za stragarz, by domownicy "byli twardzi jak dąb" i mocni "jak ten listek co choć zesechł, jeszcze od gałązki nie odpadł". Inną funkcją było zabezpieczenie od chorób.

Wszystkie tu przytoczone zwyczaje i wierzenia z nimi związane wyrastają niewątpliwie z prastarego wierzenia o mocy przynoszenia szczęścia i dobrobytu przez gałązkę czy drzewko zielone, nietracące liści na zimę. Magiczną rolę podłażniczki, jako drzewka zapowiadającego urodzaj, przypisuje się także tym umieszczonym w izbie lub umieszczonym w nawozie. W żywieckim palono zeszłoroczne podłażniczki w sadach celem zapewnienia urodzaju drzew owocowych, w okolicach Krakowa w tym samym celu rozebrane drzewko rzucano na jabłoń. Na Podhalu, w Gorcach podłaźniczkę wywożono w pole z pierwszą furą obornika, by obrodziły ziemniaki. W krakowskim sypanie popiołu ze spalonych podłaźniczek miało chronić pszenicę od śnieci lub ziemniaki od szkodników.

To tylko niektóre z funkcji drzewek i gałązek związanych z obrzędowością Świąt Bożego Narodzenia. Na marginesie wspomnę tylko, że rośliny kłujące często używane były jako środek chroniący przed wzmożoną aktywnością czarownic, złych mocy czy nawet złodziei.

Wiszące podłażniczki, przystrajane pojawiły się dopiero w XX wieku.

Na koniec chciałbym podkreślić prawdopodobny związek podłażniczki - drzewka przystrojonego - z rózgą weselną. Świadectwa archiwalne z początków XIX wieku mówią, że w Nowym Targu w okresie adwentu dziewczęta wiły rózgę z gałęzi głogu przystrajając ją ozdobami i słodyczami. Potem posyłały ją od domu do domu, a ten kto ją dostał w dzień Wigilii zatrzymywał ją u siebie. Miała ona zapewnić mu pomyślność i dostatek na nadchodzący rok. W powiecie gorlickim rolę drzewka wigilijnego spełniała dawniej rózga zrobiona z orzechów laskowych. Przypominały one swym wyglądem rózgi weselne. Również nazwa "wicie sadu" stosowana w krakowskim do ubierania wiszącego drzewka, nasuwa skojarzenia z wiciem rózgi weselnej.

Brak materiałów nie pozwala nam na stwierdzenia, czy przybrana różczka poprzedziła przybrane drzewko wiszące, w każdym razie pewne zwyczaje związane z tymże drzewkiem przypominają zwyczaje związane z weselną rózgą. Temat to jednak na inną gawędę. Ja Państwu życzę by Wasze domowe, świąteczne drzewka przyniosły wszystkim domownikom moc zdrowia, pomyślności i chroniły od wszelkiego zła, a pannom i kawalerom rózg weselnych.

Zdzisław Nowak

Źródło: Małopolski Informator Rolniczy Doradca I 2007r.





Położenie
Miejscowości
Turystyka
Parafie
Kultura
Herb, flaga
Imprezy
Fotogaleria


Przednówek
Drzewko bożonarodzeniowe
Kolędowanie z szopką
Wielkanoc
Karnawał trwa
Granice w kulturze ludowej
Grupy etnograficzne
Kapliczki i krzyże przydrożne
Znachorzy - czy dzisiaj istnieją?
Karczma roztańczona
Grupy etnograficzne - Górale
Tradycja Różańca
Dlaczego święto zmarłych?
Andrzejki
Pawie pióro u czapeczki
Żniwa i dożynki

do góry





Copyright © 2007 Urząd Gminy Wiśniowa, wszelkie prawa zastrzeżone.