Kiedy ucichły zapustowe, ostatkowe zabawy, w obrzędowość ludową wkroczył okres ciszy, chwilowego uśpienia, które ma ożywić nadchodząca powoli wiosna. Dziś, dla przeciętnego człowieka, zwłaszcza niemającego żadnych związków z rolnictwem, przedwiośnie kojarzy się jedynie z chwiejną, nieprzyjazną pogodą. Tylko rolnicy używają jeszcze określenia przednówek. Jest ono nieprecyzyjnym wskazaniem na okres, w którym pod koniec zimy na dawnej wsi polskiej, kończyły się zapasy żywności pochodzące z poprzedniego roku. O przednówku przestawano mówić, gdy za zieleniały się łąki i pojawiały się pierwsze wiosenne plony.

Jeżeli ubiegłoroczne zbiory były dość obfite, wówczas przednówek nie miał większego znaczenia dla życia ludzi, aczkolwiek wbrew chrześcijańskim poglądom dokonywano pewnych zabiegów, które miały zapewnić nowy rozwój przyrodzie.

Natomiast w gospodarstwach ubogich, często bywało tak, że aby przeżyć pojawiający się w tym czasie brak żywności, spożywano np. chwasty czy nawet korę brzóz lub lipy, którą mielono na mąkę i robiono z niej chleb. Dopóki był jeszcze zapas owsa, jedzono jego mąkę zaparzaną wrzątkiem, dodając do niej sieczkę z żyta lub robiono z niej placki. Gotowano też żur, czyli zakwas z otrąb owsianych wlewany na wrzącą wodę i zabielany śmietaną lub mlekiem o ile niedożywione krowy z braku paszy, były w stanie je dać. Z ususzonych, zmielonych obierków ziemniaczanych sporządzano czarne, gorzkie kluski. Omaszczano je olejem lnianym lub baranim łojem. Zjadano resztki pozostałych jeszcze ze zbiorów jesiennych grzybów, orzechów laskowych i ususzonych owoców, np. śliwek, z których gotowano polewkę. Polewkę przyrządzano także z kapusty kiszonej. Jadano solone sery i masło, a gdy na przednówku zwierzęta padały z głodu jedzono ich mięso, psuło się ono jednak szybko i nie przynosiło należytego pożytku.

W skrajnych sytuacjach spożywano także psy, koty i myszy. Wydobywano z gniazd młode pisklęta wron, srok, oblepiano gliną i pieczono w żarze lub na ogniu. Łowiono ryby, raki i zbierano ślimaki, które także pieczono. Kiedy wreszcie zazieleniła się trawa karmiono nią zarówno bydło jak i ludzi robiąc z niej osoloną, ugotowaną potrawę. Gotowano młode liście, bazie wierzbowe, a także korzenie paproci, z których najpierw wyciskano słodki sok.

Przymusowy post polskiego ludu na przedwiośniu, znalazł jeszcze drugie uzasadnienie. Była nim liturgiczna obrzędowość chrześcijańska, która na zastaną rzeczywistość naniosła swój wpływ.

Post miał zawsze i również w tradycjach przedchrześcijańskich, charakter oczyszczający, przygotowujący do mającego nastąpić jakiegoś ważnego obrzędu. W liturgii Kościoła Katolickiego zaczynał się on w Środę Popielcową, zwaną Wstępną i trwał przez sześć kolejnych niedziel kończąc się Świętami Wielkanocnymi. Symbolika popiołu ma między innymi znaczenie oczyszczające, spopielanie oznacza śmierć, ale jednocześnie zapowiada rychłe nadejście nowego życia.

W Środę Popielcową, mimo, że rozpoczynającą Wielki Post, jeszcze do połowy XIX w. hucznie czczono rozpoczęcie pokuty. Poza posypywaniem głów popiołem, odwiedzaniu przy tym karczmy, wyjątkowo także przez kobiety, w której tańczono i podskakiwano wołając głośno by wzbudzić przyszłe urodzaje na len i zboże, przeprowadzano także zabawę zwaną kłodą popielcową.

Było to wspomnienie przedchrześcijańskich obrzędów mających na celu zapewnienie płodności. Toczenie kłody za niezamężną kobietą uznawano niegdyś prawdopodobnie za symbol sił rozrodczych, które miały mieć wpływ także, a może w czasie przednówka przede wszystkim, na rozbudzenie płodnych sił przyrody.

Uśpiona przyroda, jakby martwa w czasie zimy, potrzebowała wsparcia, obrzędu, którym człowiek miał zapewnić sobie zabezpieczenie na dalsze życie. Dzięki jej magicznemu ożywieniu pewnym stawał się rozwój wegetacji roślin a potem zbiór plonów.

W czwartą niedzielę Wielkiego Postu zwaną Białą lub odwrotnie Czarną albo też Śmiertną, a w liturgii Kościoła Laetare (radości), dawano wyraz staraniom o rychłe nadejście wiosny. W dniu tym dokonywano rytuału topienia lub palenia Marzanny, zwanej też Moreną, Śmiercichą czy Śmiertecką. Była to kukła wyobrażająca zimę, śmierć czy wszelkie choroby, które nękały ludzi w okresie zimowym. Rytualne zniszczenie jej miało spowodować odwrócenie trudnej sytuacji, uśpienia przyrody.

Kościół Katolicki przez wieki próbował wyplenić ten obyczaj. W niektórych miejscach, być może w związku z tym, zamiast Marzanny palono lub zrzucano z wieży kościoła kukłę Judasza. Zwyczaj topienia Marzanny czy Marzanioka nie ustał. W czasach dzisiejszych echem obrzędu zniszczenia zimy, jest zabawa dzieci wędrujących poprzez wieś z kukłą zrobioną z gałganów i wrzucenie jej do pobliskiej rzeczki.

W miejsce obalonego symbolu zimy, przeważnie nazajutrz po dokonaniu rytuału zniszczenia, wnoszono do wsi Gaik, inaczej zwany też Maikiem, Majem, zieloną gałąź ustrojoną we wstążki, a także gdzie niegdzie w wydmuszki z jaj. Tak zwane również, Nowe Lato. Był to atrybut nowego życia, symbol rodzącej się wiosny. Wędrowano z Gaikiem od chałupy do chałupy wołając: "Śmiercichą ze wsi, nowe łatko do wsi" i składano wszystkim najlepsze życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności.

Poza znanym obyczajem wynoszenia zimowej martwoty a wnoszenia do wsi nowego życia, wśród ludu polskiego stosowano w okresie przednówka jeszcze inne drobne zabiegi, o których w ludzkiej pamięci już tylko gdzie niegdzie pozostał ślad.

Od stanu pogody na przedwiośniu zależało, jaki będzie zasiew, jak i czy wzejdzie ozimina. Dlatego trzeba było koniecznie układać się dobrze z istotami, których wpływ na pogodę mógł być znaczny. Do nich należał np. Płanetnik zwany też Chmurnikiem. Był to osobnik płci męskiej o ciele nie fizycznym i lekkim jak wiatr. Gdy stąpał po ziemi nie pozostawiał za sobą cienia. Rządził chmurami i to od niego zależało czy spadnie deszcz, a rozzłoszczony zsyłał na ziemię grad. Dlatego, gdyby ktoś spotkał Płanetnika, koniecznie musiał poczęstować go miodem, aby go obłaskawić.

Odmiennymi istotami były Planety. Każde nietypowe zjawisko atmosferyczne zależało od nich.

Jak widać z powyższych opisów, życie na wsi, ciężkie z racji wykonywanej pracy obarczone było koniecznością dokonywania zabiegów ochraniających i zapewniających dostatek. W obyczajowości chrześcijańskiej Wielki Post kończy się Świętem Wielkiej Nocy Zmartwychwstania. Obrzędy kościelne związane z Wielkanocą są również połączeniem trwających przez wieki przekonań, których trwały ślad tkwi w niej.


Inka Bogucka Muzeum Etnograficzne w Krakowie

Źródło: Małopolski Informator Rolniczy Doradca III 2007r.






Położenie
Miejscowości
Turystyka
Parafie
Kultura
Herb, flaga
Imprezy
Fotogaleria


Przednówek
Drzewko bożonarodzeniowe
Kolędowanie z szopką
Wielkanoc
Karnawał trwa
Granice w kulturze ludowej
Grupy etnograficzne
Kapliczki i krzyże przydrożne
Znachorzy - czy dzisiaj istnieją?
Karczma roztańczona
Grupy etnograficzne - Górale
Tradycja Różańca
Dlaczego święto zmarłych?
Andrzejki
Pawie pióro u czapeczki
Żniwa i dożynki

do góry





Copyright © 2007 Urząd Gminy Wiśniowa, wszelkie prawa zastrzeżone.